Strona główna
Opowiadania
Zdjęcia
Żeglarze

Mała wstecz...

Jeżeli chcesz popłynać w ten rejs, napisz: tomek@takirejs.pl

Tutaj odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania w formie listu do jednej z zainteresowanych osób.


REJS NA KARAIBACH - 2 tygodnie, grudzień 2012 r.

Płyniemy na Katamaranie Nautitech 442
Wyruszamy z Polski 1 lub 8 grudnia 2012 r.


Trasa rejsu.

Trasa "B" - Martynika, Le Marin, St. Lucia, St. Vincent, Union Island, Maryeau, Bequia, Mustiquce, Tobago Cays (rafa koralowa), Cariacou, Canouan. Kotwicowiska po zachodniej stronie wyspo od strony Morza Karaibskiego, płyniemy tam i z porotem.

UWAGA ! Trasa rejsu może być zmieniona przez kapitana i dostosowana do aktualnych warunków atmosferycznych.

Cena rejsu – zależna od kursu Euro i momentu przelewu pieniędzy (zakup biletów lotniczych) to ok. 8 860 zł (stan na dzień 29 marca 2012 r.) zawiera - czarter jachtu, ponton z silnikiem, wyp. hotelowe, dojazd do mariny z lotniska i powrót na lotnisko, opłaty cumownicze, opieka kapitana , przeloty Warszawa-Paryż-Martynika, Martynika-Paryż-Warszawa.

Nie jest wliczone w cenę rejsu - jedzenie, paliwo, woda, lód, i ew. odwożenie śmieci jeśli sami tego nie robimy, zwykle jest to składka dzienna ok. 12 Euro na osobę. W zeszłym roku (razem z piwem) wyszło nam 14 Euro dziennie na osbobę. Do ceny rejsu nie wliczone są transfery między lotniskami w Europie, "pobytowe" i ew. wizy na wyspach które zechcemy odwiedzić.

Ubezpieczenie we własnym zakresie ok. 50/80 zł. Proponuje ubezpieczenie kaucji w wysokości ok 35 Euro na głowę i mamy spokój + kaucja zwrotna za jacht 300 Euro na 10 osób.

Paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od lądowania na Karaibach.


Skąd
wiatr wie

... w którą stronę ma wiać?
Trasa "B"

Le Marin
Martynika
Kliknij w zegar
po pogodę i prognozy
dla danego regionu

+5 h
czas
zimowy

+6 h
czas
letni
 

Warszawa
Nizina Mazowiecka
kliknij w zegar
po pogodę i prognozy
dla danego regionu

Potw.
danych
Na burcie
w komplecie:
Zaliczka Who is who
1. Mariusz Win. rez.
2. Mariusz Win. +1. rez.
3. Tomek Węg. rez.
4. Tomek Węg. +1 rez
5. Ignacy Chr. rez.
6. Ignacy Chr. +1 rez.
7.
8. Jadwiga Mie. rez.
9.
10.
11.
Tomek Śmi. .... jak to kapitan :)
 

Katamaran Nautitech 442 to najnowsza jednostka, której światowa premiera miała miejsce na początku listopada 2009 roku na wodach Atlantyku w pobliżu La Rochelle.



Model Nautitech 442 wyposażony w charakterystyczne dla producenta dwa koła sterowe jest idealnym wyborem w przypadku planowania dłuższych rejsów. Przestronny, szybki i łatwy w obsłudze (nawet przy ograniczonej liczbie załogi) zapewnia najwyższy standard podróży.

Nowością wprowadzoną w katamaranie Nautitech 441 jest specjalny system odzysku wody deszczowej, dzięki rynnom umieszczonym na dachu jednostki oraz filtrom odprowadzającym wodę do dedykowanego zbiornika o pojemności 400 litrów. Ten innowacyjny system doskonale spisuje się zwłaszcza podczas żeglugi na akwenach znajdujących się w strefie tropikalnej, gdzie codziennie pojawiają się obfite deszcze równikowe. Rozwiązanie znakomicie zwiększa niezależność załogi od źródeł wody pitnej i umożliwia pokonywanie większych dystansów bez konieczności zawijania do portu. Temu samemu celowi służy możliwość instalacji dodatkowych baterii słonecznych (paneli solarnych), które stanowią uzupełniające źródło energii elektrycznej.



Poniżej kilka uwag zaczerpniętych z portali żeglarskich na temat katamaranów.

* miejsce w salonie i na pokładzie - w przypadku katamaranów jest jego zdecydowanie więcej - salon położony pomiędzy dwoma płozami oferuje naprawdę dużą powierzchnię. W przypadku Karaibów Polinezji Francuskiej czy Seszeli, gdzie większość postojów spędza się na kotwicy, czyli na pokładzie jachtu - jest dość ważne, by mieć dużą przestrzeń do chodzenia (zarówno pod pokładem jak i na pokładzie). Przestrzeń ta okazuje się również nieoceniona, gdy na rejsie znajdują się małe dzieci.

* stateczność - dzięki 2 płozom katamaran nie buja się na każdej fali, a raczej wykonuje ruchy pionowe - unosząc się w górę na fali, a następnie opadając. Dlatego jest również preferowany przez osoby wrażliwe na rozkołys jachtu. Również przy większym wietrze podczas żeglowania katamaran płynie na stosunkowo niewielkim przechyle.

* prędkość - dwukrotność linii bocznej w przypadku katamaranów w porównaniu do standardowych jachtów pozwala im i na większe prędkości, dzięki czemu szybciej można dotrzeć z jednego portu do drugiego. Przy wietrze 5 w skali Beauforta można spokojnie płynąć kilkanaście węzłów.

* prestiż - katamarany są jednostkami prestiżowymi. W portach zawsze zwracają na siebie uwagę. Są rzeczywiście piękne i żeglarze mówią, że trzeba na nich popłynąć przynajmniej jeden raz - żeby spróbować. Rzesza ich fanów zwiększa się z roku na rok.

* kotwiczenie bliżej plaży - zanurzenie katamaranów jest niewielkie (nie mają kilu), przez co można nimi wpłynąć dużo głębiej w zatoki. Dzięki temu podpływamy zdecydowanie bliżej lądu, co znacznie ułatwia transport pontonem oraz kąpieli i nurkowanie.

* manewrowanie – manewrowanie tą naprawdę dużą jednostką nie jest trudne – katamarany często wyposażone są w stery strumieniowe, co ułatwia manewry. Na większych jednostkach funkcjpnuje wiele urządzeń ułatwiających manewrowanie (kamery w okolicach końców płóz), dzięki którym sternik widzi dokładnie odległości do innych elementów na wodzie.




 

 
Poniżej przedstawiam w ogólnym zarysie plan naszych poczynań wojażowych, dokładne godziny lotów po zabukowaniu biletów dostaniecie w mailu:
 
Przylatujemy na lotnisko w Fort de France już po zmroku. Transfer taksówkami do xxx gdzie w marinie czeka nasz jacht. Ształujemy bagaże, relaksujemy się pod chłodnym natryskiem, próbujemy przespać noc już na jachcie w swoich kabinach (zmiana czasu na początku skutecznie to utrudnia).
Kolejnego dnia wcześnie rano wstajemy. Przejmujemy technicznie jacht, fasujemy mapy i inne pomoce nawigacyjne. Robimy pierwsze zakupy aprowizacyjne, ształujemy jedzenie, klarujemy jacht do wyjścia w morze. Być może uda się wykroić trochę czasu na spacer po miasteczku. Po odprawie celno-paszportowej, po południu tniemy cumy i pod pełnymi żaglami wyruszamy na południe ku tropikalnym wyspom.
14 dni - Rejs po Karaibach Południowych.
Po południu, przed zmrokiem przedostatniego dnia pobyty powinniśmy wejść do portu, ostatnia noc na MArtynice, wieczorne wyjście do miasteczka.
Nastepnego dnia rano pakowanie, zdawanie jachtu, wyokrętowanie załogi, (bagaże możemy zostawić w biurze mariny), kilkugodzinne zwiedzanie, po południu transfer na lotnisko, przed zachodem odlot do Francji.
Kolejnego dnia rano lądujemy na lotnisku Orly w Paryżu, transfer na lotnisko Charles de Gaulle, lot do Warszawy.



Na jachcie będziemy już po zachodzie słońca i powinniśmy mieć coś z prowiantu na kolację i śniadanie, także na tzw. zapas no i środki gospodarcze albo zajmujemy największy stolik w knajpie w marinie i tam rozpoczynamy rejs :). Listę produktów przedstawię niebawem. Jeśli macie pytania dzwońcie. Wszystkie produkty spożywcze powinny być fabrycznie zapakowane, zafoliowane, zapuszkowane, zabutelkowane itp. Główne zakupy żywnościowe robimy na wyspach.



Jak Jadzia do ostaniego rejsu na Karaiby się szykowała:
Jadzia:
Czas niedawno się wlókł niemiłosiernie, a teraz będzie uciekał szybko... nareszcie.
Trzeba serio zacząć przygotowania:)
Tomek:
kometarz i sugestie.
Do załatwienia:
Ubezpieczenie - agent ma dzwonić, myślę nie zapomni
To faktycznie jest ważne, oprócz naszego ubezpieczenia jachtu, ubezpieczamy siebie i bagaże w czasie podróży.
Wymienić pieniądze - no właśnie. Pojęcia nie mam ile tych pieniędzy... mógłby Tomek podać orientacyjnie ile tych pieniędzy w jakiej walucie. Pamiętamy o ok. 10/14 Euro na wyżywienie dziennie i ew. 20 Euro na transwer pomiędzy lotniskami, choć istnieje szansa, że Air France przewiezie Nas z CDG na ORY swoim autobusem w cenie biletu na samolot. Proszę mieć odliczone 35 Euro na ubezpieczenie kaucji za jacht płatne w dniu zaokrętowania na Martynice. Ja biorę na swoje wydatki wymienione na Euro 1000 zł. + kartę do ściany :)
Wiza - wypełnić, wydrukować, zabrać z sobą - to wystarczy? Wiz nie drukujemy, nie wypełniamy, nie potrzeba, sprawdzone, potwierdzone.
Paszport - paskudny, ale jest. Przypominam - paszport musi być ważny co najmniej pół roku od przylotu na Martynikę.
Dojazd na lotnisko Okecie - sprawdzony... marnie. Pojadę z córką samochodem. To musicie załatwić we własnym zakresie z bezpiecznym zapasem. Na lotnisku powinienem być przed 06:00
Rzeczy:
myślę, ubrań większość mam. Dobrze, że same leciutkie, mało ważą:)
To idealne kierunek dobierania ciuchów. Nie bierzcie walizek, raczej torby, worek żeglarski jest idealnym rozwiązaniem ale niekoniecznym. Opakujcie dodatkowo rzeczy w worki foliowe. Przydaje się niewielki plecak na wyprawy w który można zapakować np. zapas wody, ręcznik itp. Dodatkowo zawsze biorę lekką kurtkę bez podszewski typu "ortalion" - deszcz i wiatr.
Buty - 2 pary klapek, sandałki, adidasy? przecież się w nich ugotuję, ale na większe łażenie i włażenie może się przydadzą? Dobre sandały, klapki, croksy i faktycznie mocniejsze buty do "łażenia" - wulkaniczna skała jest ostra. Buty na jacht, to sportowe obuwie na jasnej podeszwie, najlepiej kauczukowej, nieślizgającej się na mokrym. Koloszy nie bierzemy ;)
Ręczniki - 2 duże, 1 mały, chusteczki nawilżające. Na jachcie powinny być dwa duże ręczniki kąpielowe zapewnione przez armatora. Ja biorę tylko jeden ręcznik. Wytrawny żeglarz zawsze zabiera ze soba "papier nawigacyjny" przez niektórych nazywany "ściernym".
Kosmetyki - wiadomo, krem z filtrem kupić!!! Tak, obowiązkowo krem z wysokim filtrem UV!!! No i chusteczki do higieny intymnej.
Suszarka do włosów??- próżność babska, ale przydałaby się może...ale może z prądem trzeba będzie oszczędniej?...nie znam się. Jak się zmieści. Prąd 230V tylko na kei i to nie każdej. Tak więc z suszarką dał bym sobie spokój. Na miejscu jest ciepły passat dostępny w każddej ilości.
Nakrycia na główkę, coby udaru nie było, okulary, malutkie nożyczki, pilniczek Obowiązkowo chronimy głowę. Okulary przeciwsłoneczne zawsze pod ręką, zwłaszcza w kursach pod słońce. Biorę też lekkie koszulki bawełniane z długim rękawem, jasne, białe. Ostatnio Zyszkek opatentował czapeczkę z daszkiem i spadająca z tyłu głowy zasłoną na kark i szyję - świetny wynalazek.
Maska, fajka. Płetwy kupić, nie było małych rozmiarów:( Maska i fajka - biorę, bo snurkować można zawsze i wszędzie ale płetwy, - ważą sporo...
Aparat fotogr, baterie zapasowe, ładowarka do nich, dodatkowa karta pamięci. Ta dodatkowa karta pamięci - to jest to! A jak macie to weźcie jeszcze - lornetkę, kamerę filmową, własny, ręczny gps, może ktoś ma wiatromierz.
Komórka, ładowarka. No jasne, trzeba uspokajać "pozostałości" w kraju... :) Ładowarki najlepiej te na 12V, wtyczka samochodowa, - taki prąd mamy dostępny na jachcie stale.
Latarka? Przyda się, także tzw. "czołówka" na diodach.
Coś do czytania. Brać.
Przewodnik. Bardzo przyda się!
Jedzonko:
No i tu problem, bo nie bardzo znam się na tych torebkach, kubkach itp. Muszę się porozglądać w marketach. Na pewno miodek, nutella w jednorazówkach albo w tubkach. Może trochę "lekkich" puszczek, takich w opakowaniach z folii aluminiowej. Słodkości...pewnie tylko takie, co to nie "rozmażą" się...szkoda:)
Jedzenie i wodę kupujemy na miejscu, ale o prowiancie jeszcze napiszę osobno z prośbą o zrobienie zakupów w wysokości ok. 50 zł. na głowę. Ponadto ze względu na raportowane informacje o niedoborach słodkiej wody (brak opadów) chyba wyposażymy się w lekkie plastykowe pojemniki na wodę. Jeśli podejmę taką decyzję, - powiadomię Was o tym wcześniej.
Zapewne jeszcze się to i owo przypomni...ciekawe jak na to waga zareaguje:) Bagaż 20 kg. do luku bagażowego i 12 kg. podręcznego do kabiny. Ponadwymiarowe pakunki osobiście uzgadniajcie z Air France. Ja wezmę wędki. Jeśli ktoś łowi - nie pożałuje!
Dodatkowo Lekarstwa które musimy brać (informujemy o tym kapitana!). Jeśli ktoś nosi okulary - to niech weźmie zapasowe i wyposaży się w tzw. cumy do nich. Alkohol i tytoń - na wyspach jest niewątpliwie ciekwszy w swojej rozmaitości, a cygara, z tej najwyższej półki znacznie tańsze.



Podlinkowałem w miarę aktualne ceny w sklepie w Le Marin - popatrzcie, zorientujcie się.Ceny



Dostałem kiedyś bardzo interesujący list od koleżanki z czasów liceum. Pyta w nim o rejs na Karaibach. Usiadłem, odpisałem... i pomyślałem sobie, że pewnie podobne pytania nurtują innych, - tych jeszcze niezdecydowanych. Zapytałem Jolę, czy mogę swoją odpowiedź na jej list tu zamieścić, - zgodziła się. Tak więc poczytajcie, może coś Wam się przyda.  List do Joli



Kilka zdjęć z tamtych stron. 1  2  3  4






Posługujemy się głównie walutą tubylczą,czyli Dolarem Karaibskim - EC "isi", Funtem Brytyjskim GBP, lub Euro.

1 USD = ok. 2,5 EC, który można wypłacać z bankomatów na większych wyspach. W obiegu jest Dolar Amerykański i np. na Martynice EURO.

Można płacić tylko USD albo tylko Euro ale tambylcy mogą stosować niezwykle "płynne" kursy wymiany.

Zabieramy ze sobą karty do bankomatów - kredytowe i płatnicze, kórę sa najbardziej elastyczne w pobieraniu właściwych pieniędzy "ze ściany". Dobrze jest mieć "wszystkiego po trochu", dewiz też.


Przykładowe ceny, oczywiście w zależności od wyspy mogą się zmieniać:

- pobytowe (coś jak nasze klimatyczne) - 1 osoba na 7 dni 18 USD
- bilet dla jednej osoby do Parku żółwi 15 EC
- bilet dla jednej osoby do "Natural Park" 10 EC
- taxi (łódka z jachtu na brzeg i powrót) (my mamy swój pontonik z motorkiem) od 40 do 60 EC
- zatankowanie 500l wody do picia i mycia po pływaniu w dość słonym oceanie ok. 100/160 EC
- lód do drinków (paczka) 15 EC
- 4 świeże bagietki i jedna Pork fisch dowiezione przez tubylaca na jacht 62 EC
- jeden chleb bananowy z łodzi 25 EC
- cumowanie do boi na jeden dzień 40/80 EC
- zabranie śmieci na brzeg przez tubylca 50 EC


Często płaci się "pomocnikom" za potrzymanie liny przy cumowaniu do pomostu, - jakieś drobiazgi 5/10 EC.
Tak jak na całym świecie bywa, że nic się nie płaci za postój jesli odwiedzi się klub, bar, restaurację
należącą do właściciela przystani i zamówi się kilka drinków lub kolację.

Można kupować owoce morza od tubylców podpływających na łodziach, albo samemu je łowić, co będę starał się czynić.

NIE NALEŻY pływać, nurkować w błyszczących i świecących kostiumach, mieć na sobie
w wodzie, - świecącej i błyszczącej biżuterii !!!

Licznik