Witaj Jolu.



To miłe, że się odezwałaś! Poruszyłaś tyle tematów... ale po kolei.

Przyznam Ci się, że ja też czasami „haftuję” zwłaszcza na tzw. martwej fali, choć coraz rzadziej. Mój syn ma tę przypadłość i po Bałtyku już nie chce pływać, ale gdy był ze mną na Karaibach z miejsca mu przeszło! Z resztą zwykle po pierwszym dniu, może po drugim mija, bo błędnik się przyzwyczaja. Nie znam ludzi którzy nie mają kłopotów. Sorry znam – jeden z moich kumpli kapitanów nigdy nie „puścił pawia”… ale on ma chory błędnik. Poza tym tylko na przeskokach pomiędzy wyspami, na oceanicznej fali, która biegnie z Atlantyku może trochę pobujać. Jeśli załoga ma „dość” podpływamy pod zawietrzną (osłonięty od wiatru) brzeg wyspy i jest bajka.
Myślę, że stan żołądka nie zależy od stanu morza tylko od stanu ducha i umysłu. Żeglarz, który ma zajęcie, np. zawzięcie steruje nie ma czasu na zajmowanie się takimi nudnymi sprawami jak nudności... :).

[…]

Tym razem płynę w góre Karaibów (Małych Antyli), z Martyniki (port Le Marin) na północ. W rejony kolonii angielskich. Dominika, Barbuda, Gwadelupa, Montserat, Antiqua i inne. To ok. 400 mil morskich w przeliczeniu na bardziej suche, ziemskie jednostki to - ok. 800 km. Dwa tygodnie wałęsania się po ciepłym morzu. Będziemy snurkować (nurkować z maska płetwami i fajką) na rafach (gł.ok. 1,5 - do 3 m) i poza nimi od strony Atlantyku. Sami się żywimy, oczywiście tym co na Karaibach najlepsze - owocami - morza i lądu, no i tym co przywiziemy z Polski, jakieś smarowidełka i suchości. Tamtejszej kuchni też zakosztujemy. Kreolskie jadło to tylko palce lizać.

[…]

Będziesz trzecim „singlem”, a może jeszcze ktoś się trafi. Zwykle tak kompletuję załogę, by byli to ludzie z którymi chce się przebywać, bo z własnego doświadczenia wiem, że nie ważne na czym się płynie, po jakim akwenie i dokąd ale z kim! Jedziemy odpocząć i powałęsać się po zaczarowanym, tropikalnym świecie… I to wspaniale że jesteś ichtiologiem!!! Ja z kolei jestem „crazy fisherman” i zawsze, wszędzie łowię ryby – tam tuńczyki, barrakudy i inne nieznane… - Jak znalazł Twoja wiedza i umiejętności do rozpoznawania różnych fiszów. Obejrzyj rozkład jachtu – możesz spać w kabinie z Jadzią – Ona płynie z nami. Płyną tylko osoby, które znam, lub znają inne znajome osoby.

[…]

Ostatnio nauczyłem się robić – właśnie tam - Carpaccio z limonek i środkowej części tuńczyka (a złowiłem w samym tylko przesmyku miedzy St. Lucia, st. Vincent 2 sztuki po 12 kilo) – smakowitość – załoga zeżarła wszystko aż się uszy trzęsły! – Drugiego ugrilował nam tambylec na plaży gdy stanęliśmy w zatoczce na kotwicy.

[…]

Zwykle żeglarz nie musi pływać. Trzymamy się jachtu i nie wypadamy. Kamizelki są w wystarczającej ilości i dla asekuracji zakładamy kiedy chcemy czuć się pewniej, np. płynąc bączkiem na brzeg lub na ryby. Z drugiej strony fajnie by było gdybyś mogła ponurkować z maska, fajką i w płetwach na rafie. To co się tam dzieje to istna orgia kolorów, kształtów i różnorakiego życia. Poza tym jestem ratownikiem (stopień robiłem na „Fali” jeszcze w klasie maturalnej) i musze Ci powiedzieć, że nie spotkałem osoby której bym w trzy dni nie nauczył pływać. Woda atlantycka jest bardziej słona i dosłownie sama unosi – zobaczysz… tak więc jeśli dasz się namówić na naukę wszystko przed nami.

[…]

Sam przywiozłem „kupę” nasionek i nasion jak basiory wielkich z owoców różnistych na targach kupowanych. Można zgłupieć i dostać skrętu języka od ich próbowania co czyniłem zawzięcie zwłaszcza na St. Lucii skąd przywiozłem jeszcze czerwona gałkę muszkatołową, jeszcze wilgotną korę cynamonowca, pieprzu kilka rodzajów itp. itd. A mango z solą i cytryna było przebojem rejsu. Poczytaj sobie w wolnej chwili na mojej stronie przepis na Sałatkę Sebastiana. Z resztą tam też są moje opowiadania z Karaibów drukowane w Jachtingu i trochę zdjęć z tamtej wyprawy.

http://takirejs.pl

Planuję wyprawę w głąb lądu na Dominice, która to z wysp planowanych do naszej exploracji jest najbardziej dzika, choć sam szykuję się na kotwicowiska przy rafach koralowych od strony Atlantyku na Antiqui i Gwadelupie.

Co do zdjęć – specjalnie kupiłem sobie nowy aparat, żeby złapać te wszystkie niesamowite krajobrazy i chwile radosne, które na nas czekają. Zwykle zabieram ze sobą w rejsy laptopa na którego cała załoga zgrywa swoje zdjęcia i potem mamy wspólny bank zdjęć kopiowany na płyty dla każdego.

[…]

Tak więc serdecznie Cię Jolu zapraszam i mam nadzieję nauczyć się od Ciebie wielu umiejętności które wędkarzowi się zawsze przydadzą, no i botanicznych też bo uparcie zwiedzam każdy zakątek. Płyniemy po to by zobaczyć i zwiedzić tamte strony, a jacht traktujemy jako "domek na kółkach” który pozwala zobaczyć znacznie więcej niż widać w hotelu pięcio-gwiazdkowym z balkonu. Czasami daję załodze w kość ale zawsze, powtarzam zawsze, - potem wspominają, że to była wyprawa ich życia.

[…]

Jacht jakim płyniemy potrafię zająć się całkiem sam choć inni posiadają umiejętności żeglarskie, tak więc tym się nie przejmuj. Będziesz chciała się czegoś nauczyć to się nauczysz, nie – to będziesz się wyżywać robiąc zdjęcia, zbierając plechę i inne glony. Wszystkim zawsze powtarzam, że ja jestem po to by inni czuli się bezpiecznie na jachcie w czasie rejsu, a zwłaszcza Ci, którzy pierwszy raz – no kurcze, - kiedyś trzeba zacząć!!!

[…]

Patrzę ile „skrobnąłem” i sam się sobie dziwię! Myślę, że dobre pytania zadałaś, które chyba krążą po głowie wielu osobom. Myślę, że odpowiedziałem na wszystko, ale jeśli coś Cię gnębi – pisz.
Pozdrawiam Ciebie i Twoją Córkę. A może popłyniecie razem, gdy zwierzakiem jakaś bratnia dusza się zajmie. Tomek

P.S.
Na mojej stronie jest sporo informacji o żeglowaniu – łącznie z tymi o rejsie.
T.Ś.

P.S.
Przeglądam zdjęcia z rejsów i znalazłem kilka fotek dla Ciebie - w takiej odległości mniej więcej się pływa na przeskokach między wyspami: http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target54.html

Tak przy wyspach http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target6.html (to są akurat stare dekoracje do filmu Piraci z Karaibów na ST. Vincente)

Stajemy przy kei (w bardziej cywilizowanych rejonach) niezbyt często. http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target22.html Na beczce też można (pływająca mała boja przymocowana grubą liną do bloku betonu na dnie) http://takirejs.pl/karaiby_2007_kb/target46.html Do brzegu podpływamy bączkiem http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target43.html - tu akurat płyniemy nurkować na rafie, lub tak odwożąc załogę na samolot w Fort de France http://takirejs.pl/karaiby_2007_kb/target71.html

A tak będziemy stawali na kotwicy - na zwietrznej stronie wysp i rafy koralowej oddzielających Atlantyk (za wyspą po prawej stronie) od Morza Karaibskiego. http://takirejs.pl/karaiby_2007_kb/target11.html

Tambylcy sa bardzo przyjacielsko nastawieni do turystów, - tutaj pokazuje jak chronić się przed poparzeniem słonecznym stosując liście aloesu http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target57.html

Tak będziemy się zaopatrywać http://takirejs.pl/karaiby_2007_ts/target1.html
Jak sama wiesz sporo pływam z wieloma, różnymi ludźmi i każdy ma takie same obawy jak Ty, ... które mijają pierwszego dnia na łódce. Zapraszam zatem, - może kolejnym razem, choć miejsca jeszcze są.
T.

P.S.
daję Ci uroczyste słowo honoru, że nie wrzuciłbym Cię do wody... zwłaszcza, że rekin trafić się może w tych szerokościach i mógłby dostać palpitacji serca od takiego widoku !
T.

Jolu.
Przeczytałem Twój ostatni mail i chcę Ci powiedzieć, że pływają ze mną zwłaszcza ludzie, którzy dotąd omijali morze zachęceni przez tych co już na morze popłynęli, często ze mną, - ostanio trzech bankowców, małżeństwo, które panicznie bało się wody i Zośka (wspaniała laska po siedemdziesiątce) nie licząc tych, którzy żeglują ze mną w Chorwacji, Włoszech i w Grecji. Twoje obawy są naturalne! Tak na prawdę na Karaibach uprawia się żeglugę przybrzeżną - zawsze widać jakiś ląd i często wiatr przynosi zapachy i odgłosy wysp. Zastanów się - kiedyś trzeba zaczać. Moja córka ładnie napisała po rejsie do Szwecji: "jeśli ktoś zakosztował pływania po morzu - wie, że żegluga po jeziorach to jak brodzenie kijkiem po kałuży".
Zapraszam.
T.

... mała wstecz